Looksmaxing - zabiegi kosmetyczne dla mężczyzn
Looksmaxing to trend oparty na założeniu, że wygląd można „zmaksymalizować ”, czyli zoptymalizować tak, by zwiększyć swoją atrakcyjność, co w prostych słowach oznacza zabiegi kosmetyczne i pielęgnacyjne dla mężczyzn.

Sam termin wyrósł z internetowych społeczności, w szczególności z „manosferty", i został później spopularyzowany przez TikToka. Dziś obejmuje bardzo szerokie spektrum działań, od pielęgnacji skóry i treningu po zabiegi medycyny estetycznej, a nawet skrajnie inwazyjne ingerencje w twarz i ciało.
W praktyce looksmaxing dzieli się zwykle na dwa poziomy. „Softmaxing" obejmuje lżejsze, nieinwazyjne działania: pielęgnację, fryzurę, zarost, ćwiczenia, dietę, styl ubierania się czy pracę nad sylwetką. To w dużej mierze nic nowego, raczej klasyczne dbanie o wygląd, tylko opisane nowym językiem. „Hardmaxing" to z kolei wersja radykalna: zabiegi estetyczne, chirurgia, a w skrajnych odsłonach nawet niebezpieczne praktyki próbujące modelować rysy twarzy.
To, co czyni looksmaxing szczególnie interesującym, to nie same działania, ale język. Bo jeśli przyjrzeć się temu bliżej, jest to nowa nazwa dla czegoś, czego kobiety doświadczały od pokoleń: społecznego oczekiwania, by inwestować w powierzchowność i traktować wygląd jako kapitał.
Nie jest to też nowe zjawisko wśród mężczyzn. Już na początku lat 2000 funkcjonowało pojęcie „metroseksualny”, opisujące mężczyzn świadomie inwestujących w wygląd, modę i pielęgnację. Różnica polega na tym, że looksmaxing jest próbą przepisania tych samych praktyk na nowo, w języku bardziej akceptowalnym dla współczesnych męskich aspiracji. Zamiast estetyki i stylu pojawia się optymalizacja, zamiast dbania o wygląd, budowanie pozycji „alpha”.
W efekcie nie zmienia się to, co jest robione, tylko to, jak ta czynność jest nazywana. Dziś ten sam mechanizm został przepisany na mężczyzn, ale w bardziej technicznym, „optymalizacyjnym” kodzie. Zamiast mówić o zabiegach kosmetycznych, pielęgnacji czy odchudzaniu, mówi się o maxingu, biohackingu i performance.
Właśnie dlatego looksmaxing można czytać jako kulturowe przepakowanie typowo kobiecych praktyk kosmetycznych w język, który ma brzmieć bardziej neutralnie, bardziej strategicznie i, oczywiście, bardziej męsko. I być może to jest w tym trendzie najciekawsze: nie sam fakt, że mężczyźni coraz intensywniej dbają o wygląd, lecz to, jak bardzo potrzebowali nowego słownika, by nie wyglądało, że zachowują się jak kobiety.