Dlaczego wszyscy chcą Labubu? Kiedy zabawka staje się statusem
Labubu stały się jednym z najbardziej pożądanych produktów w mediach społecznościowych

Labubu, postacie stworzone przez hongkońskiego artystę Kasinga Lunga, w krótkim czasie przestały być zwykłymi figurkami, a stały się jednym z najbardziej pożądanych produktów w mediach społecznościowych. Ich estetyka balansuje między słodyczą a niepokojem, to tzw. „ugly-cute", które przyciąga uwagę właśnie przez swoją niejednoznaczność.
Kluczowe znaczenie w ich popularności ma sposób zakupu. Labubu sprzedawane są w formie „blind boxów", pudełek-niespodzianek, które zamieniają zakup w emocjonalne doświadczenie. Konsument nie wie, co otrzyma, co buduje napięcie i sprawia, że jedna figurka rzadko okazuje się „wystarczająca”.
Dodatkowo każda kolekcja jest limitowana. To tworzy presję czasu i kompletności, trzeba kupić teraz, zanim zniknie, albo kupić kolejne, by „domknąć” zestaw. W efekcie produkt przestaje być pojedynczym zakupem, a staje się procesem.
Labubu zostały też zaprojektowane tak, by je pokazywać. Można je przypiąć do torebki, sfotografować, rozpakować na wideo. Stają się widocznym elementem stylu życia, czymś, co komunikuje przynależność i gust.
Ogromną rolę odegrała również popkultura. Moment, w którym globalne gwiazdy zaczęły publicznie mówić o swojej kolekcji, nadał Labubu wymiar aspiracyjny. Posiadanie ich przestało być przypadkiem, zaczęło być wyborem, który coś znaczy.
Jednak najważniejsze jest coś innego: Labubu nie mają praktycznej funkcji. Nie rozwiązują problemu, nie są potrzebne. Ich wartość polega wyłącznie na tym, co symbolizują. To właśnie dlatego stały się fenomenem. Nie dlatego, czym są — ale dlatego, co oznacza ich posiadanie.